Niezbyt to pomysłowy temat, bo
przecież na necie można znaleźć miliony poradników na temat tego
co ciężarówka, młoda mama, młody tata i nowy człowiek mieć po
prostu muszą...gdyby to tylko było takie proste...
Naczytałam się o tym wszystkim jak
tylko zaszłam w ciąże, jak doszło do podliczenia listy zakupów
to złapałam się za głowę i stwierdziłam, że z tą ciążą to
można było jeszcze trochę poczekać...tak ze 100 lat. I dziwota,
że niż demograficzny. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że
wydatków będzie sporo ale żeby tak? No może zacznijmy od
początku.
Nie będę nic nikomu radzić, bo każda
kobieta jest inna i ma subiektywne potrzeby. W moim wypadku, po
pierwszej euforii, zaczęłam na spokojnie przeglądać listę-
wyszło, że tak naprawdę to ja nic nie potrzebuje. W sensie nic
specjalnego. No w każdym razie na początku- czyli pozostało czekać
do późniejszych miesięcy- i tak czekam do teraz- zaczął się 9
miesiąc a ja dalej nie mam „specjalnych” potrzeb ;) Mój mąż
to szczęściarz jednak ;)
Poduszka „rogal” do spania
To znają chyba wszyscy, zawsze jako
niezbędnik ciężarnej, podobno spać się bez niej nie da...cóż,
da się. Żadnego rogala nie miałam bo i potrzebny nie był, brzuch
mam normalnej wielkości ale w spaniu mi nie przeszkadza, ok 8
miesiąca, kiedy pojawiły się mocne bóle kości łonowej, znajoma
poleciła poduszkę między nogi- ale zwykłą, najprostszą ze
standardowego wyposażenia w każdym domu- i wystarczyło ;) Także
kochane- wstrzymajcie się- nie kupujcie poduchy bo tak trzeba- może
się okazać, że w Waszym wypadku okaże się zbędna.
Ubrania ciążowe
Po raz kolejny rzecz zbędna- przytyłam
do tej pory 12 kg i wciąż chodzę w swoich ciuchach- oczywiście
nie dopinam dżinsów ale przy dłuższej bluzce to nie problem ;)
Zamiast specjalistycznych ciężarowych cudów wystarczy kupić
porządne leginsy, spodnie na szerokiej gumie itd...czyli coś co
wykorzystacie także po ciąży. Ale wiadomo- tutaj bywa różnie ;)
„Rosnące” staniki, karmniki
itp.
Staniki używam te same co i przed
ciążą, bo niestety należę do tych, którym nic tam nie urosło
(ehhh a akurat na ten objaw liczyłam ;). Więc radzę się z tym
wstrzymać- nakupujecie staników ciążowych i będą zbierać kurz
w szafie. Drugi typ- dla karmiących- no to po prostu mi się nie
podoba, fakt robią już coraz ładniejsze i porządniejsze ale cóż-
wolę normalny stanik- wszystkie moje posiadają odpinane ramiączka,
więc odciągnięcie miseczki nie robi problemów
Smarowidła wszelakie
Jestem z tych co się nie smarują-
niczym i nigdy- po prostu nie lubię, moja skóra dba o siebie sama
:P pewnie dlatego, że nie ma wyboru ;) Ale, ale ciąża to ciąża-
więc kupiłam smarowanie dla ciężarnych, po uprzednim poczytaniu
składów (najlepiej wychodzi rossmanowska seria babydream- same
naturalne składniki, oleje, bez zapychaczy i innej chemii) padło
na oliwkę i balsam. Balsam wciąż czeka na lepsze czasy a oliwka
poszła w ruch kilka razy...rozstępów brak. Innych niespodzianek
również- taka skóra ;)
Jak widać należę
do tych ciężarówek, którym wiele do szczęścia nie potrzeba ;)
Okazuje się, że stan błogosławiony nie jest tak straszny,
spokojnie można się obyć bez wielu z tych „must have”, o
których to bębnią firmy wszelakie licząc na łatwy zarobek. Także
moja rada- dajcie sobie na wstrzymanie, nie kupujcie wszelkich
gadżetów jak tylko dowiecie się o ciąży, poczekajcie na rozwój
sytuacji. Jedyne co Wam niezbędne to prawidłowa dieta, witaminy
prenatalne i dobra opieka lekarska :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz